Decyzja... >> poniedziałek, 2 lutego 2009 23:45:45
Mi osobiście średnio się podoba, ale cóż...
Zapraszam do czytania ;)
* * *
Szłam ciemnym korytarzem. Nie wiedziałam, po co i dokąd. Po prostu poruszałam się dalej bez jakiegokolwiek celu. W pewnej chwili zaczęłam się obawiać. A co jeśli ten korytarz nie ma końca?! Rozpoczęłam szaleńczy bieg. Biegłam ile sił w nogach, choć zdawało mi się, że moje tempo staje się coraz wolniejsze. Nagle moim oczom ukazało się małe czerwone światełko w oddali. Gdy zbliżyłam się do niego zrozumiałam, że to znicz. Stał on na zwykłym, niepozornym nagrobku. Podniosłam wzrok wyżej. Zobaczyłam małą tabliczkę. Napisane było na niej,,Jacob Black”…
Obudziłam się zlana potem, serce biło mi jak oszalałe.,,Sen, to był tylko sen”- powtarzałam sobie w myśli. Jednak ten koszmar miał kiedyś nastąpić. Po policzku powoli spłynęła mi łza. On kiedyś umrze, jest zwykłym śmiertelnikiem.
- Spokojnie Renesmee weź się w garść – powiedziałam sama do siebie i otarłam oczy.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Nim zdążyłam zareagować do pokoju weszła Bella. Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie uwierzyłby w to, że jest ona moja matką. Jej wygląd wskazywał na to, iż jest mniej więcej w moim wieku. Jednak w naszym świecie lata raczej nie grają większej roli. W dodatku dla „całkowitych” wampirów ich egzystencja praktycznie jest jednym niekończącym się dniem, gdyż po prostu nigdy nie sypiają.
- Kochanie, Carlise chce się z nami widzieć, chyba ma nam cos ważnego do powiedzenia. Ubierz się i idziemy.
Wyszła zostawiając mnie samą, żebym mogła się spokojnie przebrać. Pewnie stała już przed domkiem z Edwardem czekając na mnie. Powoli zczołgałam się z łóżka i podeszłam do swojej garderoby. Właściwie była ona pokojem dwukrotnie większym od mojej sypialni. Z każdej strony znajdowało się masę półek, szaf i szufladek wypchanych po brzegi ubraniami. Niewątpliwie było ich jeszcze więcej niż wczoraj.
-Ach ta Alice- mruknęłam sięgając po zwykłe jeansy i stosunkowo normalną bluzkę. Parę minut później byliśmy już w domu, w którym mieszkała pozostała część naszej rodziny.
- Jak się spało maluszku? – Usłyszałam za sobą wesoły głos Emmetta. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzali Ci zbytnio w nocy.
- Emmett! Nie wiem czy pamiętasz, ale parę lat temu coś mi obiecałeś…!
- warknęła Bella
- Ojj przepraszam, wyluzuj siostra…
- Dlaczego Carlise chce nas widzieć? – Włączył się do rozmowy Edward.
- Chyba chce zwołać jakieś zebranie, w każdym razie wszyscy mamy stawić się zaraz w jadalni.
* * *
- Wiedzieliśmy, że nadejdzie kiedyś taki dzień. Już dawno powinniśmy opuścić Forks, jednak zaryzykowaliśmy i zostaliśmy. Teraz nie widzę innego wyjścia. Zanadto rzucamy się w oczy, powstaje coraz więcej plotek na nasz temat. Musimy zrobić to jak najprędzej. – powiedział smutno Carlise.
Zapadła grobowa cisza. Wszyscy milczeli, ja również. Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, było to pewne. Jednak zawsze unikaliśmy tego tematu, miałam nadzieję, że pobędziemy tu trochę dłużej. Kochałam to miejsce, co prawda byłam wychowywana z dala od ludzi, gdyż rosłam znacznie szybciej niż inne dzieci. Jedynie mój dziadek Charcie odwiedzał nas dość często.
- Gdzie się przeprowadzimy? Na Alaskę? – zapytała nagle Rosalie.
- Nie. Myślę, że zatrzymamy się w miasteczku w Południowej Dakocie o nazwie Crookston. – odpowiedział Carlise – Niestety to trochę daleko stąd i Charlie nie będzie mógł nas za często odwiedzać – dodał kierując wzrok na mnie i Belle.
- W tamtejszym szpitalu potrzebują lekarzy, więc z pewnością mnie zatrudnią. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli pójdziecie znowu do liceum, tym razem mogłaby wam też towarzyszyć Nessie, w końcu przestała już rosnąć. Esme jak zawsze zajęłaby się domem. Naturalnie nie musicie jechać ze mną…
- Nie wygłupiaj się Carlise, oczywiście, że z tobą jedziemy! – rzuciła od razu Alice.
* * *
Zaraz potem wróciliśmy do naszego domku. Położyłam się na łóżku. Wpatrywałam się tempo w sufit licząc belki od stropu. Po raz kolejny tego dnia do pokoju weszła moja mama. Siadła koło mnie na samym brzegu materaca.
- Bardzo ciężko mi to powiedzieć, ale chyba będziesz musiała rozstać się z Jacobem. Łatwiej Ci będzie zrobić to właśnie teraz niż… - nie dokończyła, ale bardzo dobrze wiedziałam, o co jej chodzi. Właściwie to myślałam o tym przed jej przyjściem. Jednak nie wiem, czy będę potrafiła tego dokonać. Za bardzo go kochałam.
- Słoneczko, przykro mi – dodała przybliżając się do mnie i przytulając z całej siły.
Właśnie wtedy przypominając sobie mój wczorajszy sen podjęłam ostateczną decyzję. Jeszcze tego samego dnia spotkam się z Jacobem po raz ostatni…
komentarze [14]Początek... >> sobota, 31 stycznia 2009 16:07:07
Wiele razy zastanawiałam się, czym jest życie. Do czego można je porównać. Chyba najprościej określić je mianem snu. Krótkie urojenie oparte na marzeniach, celach. W pewnych chwilach jest cudowne, w innych bardziej przypomina koszmar. Jednak zawsze kończy się przebudzeniem, bo w końcu śmierć jest początkiem czegoś nowego. Czy lepszego? Nie wiem, ale na pewno nie może być końcem. W takim razie, czym jest moja egzystencja, jeśli nie można jej do końca nazwać życiem? Czy kiedyś będzie mi dane otworzyć oczy i popatrzeć na to wszystko z pewnego dystansu?
Nazywam się Renesmee Carlie Cullen. Chodź moje imię jest przedziwne to chyba i tak najmniej dziwaczna rzecz, jaką zostałam obdarzona. Nie jestem przeciętną dziewczyną, właściwie to bardzo mi do niej daleko. Porównałabym się raczej do dość rzadkiego zjawiska. Większość ludzi słysząc o nim pokiwałoby sceptycznie głową uśmiechając się z zażenowaniem. Mój świat wygląda zupełnie inaczej niż typowej amerykańskiej nastolatki. Jestem córką wampira i kobiety, takim przedziwnym mieszańcem i teoretycznie rzecz biorąc cechuje mnie nieśmiertelność. Jednak nawet jak na świat wampirów jestem dość dziwnym stworem. Nie często spotyka się półwampirów, właściwie jest nas tylko garstka. Urodziłam się dopiero trzy lata temu, a wyglądam już na pełnoletnią. Dużo osób czytając to zareaguje tak jak powyżej napisałam. Pomyśli sobie ,,wariatka, postradała rozum”. Nie będę miała wam za złe, jeśli wyjdziecie stąd z głupawym uśmieszkiem. Jednak tych, których nie przestraszyłam tym niecodziennym wyznaniem zapraszam do przeczytania mojej historii...
* * *
No to jak narazie tyle na dobry początek ;)
Następnym razie będzie dłuższe :D
komentarze [13]Witam! >> środa, 28 stycznia 2009 20:58:32
Hej! Nazywam się Dorota. Ubóstwiam serię "Twilight" Stephanie Meyer, dlatego też postanowiłam napisać coś od siebie... Będzie to pamiętnik trochę już dojrzalszej Renesmee Cullen. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Prosiłabym o zostawianie komentarzy xd
...
komentarze [1]
| Lay&html by xdotkax |